Autor: Tomasz Janczewski

Z zamiłowania kucharz - od dziecka. Gotowanie to dla mnie - pasja, zabawa, szukanie nowych smaków, kompozycje... uszczęśliwianie ludzkich podniebień. Gotowanie to po prostu większość i radość mojego życia :)

Polędwiczka wieprzowa Worcestershire z limonką

Wiem, że teraz jestem tutaj rzadziej, ale to wszystko spowodowane jest codzienną pracą i nie zawsze jest czas na kolejny wpis a tymbardziej na gotowanie w domu, w którym praktycznie prawie mnie nie ma. Niemniej jednak znajdzie się chwila, którą mogę wykorzystać na podzielenie się z Wami kolejnym przepisem. Dzisiaj na warsztat kulinarny wchodzi polędwiczka wieprzowa. Fantastyczne mięso, które nie każdy potrafi przygotować narzekając, że jest zbyt suche. Otóż… trzeba się obchodzić z nią równie delikatnie jak z polędwicą wołową a efekt gwarantowany. Przepis prosty, ale mięso niezwykle aromatyczne i soczyste. Zapraszam do kuchni 🙂 !

Składniki (1 porcja):

  • 250 g polędwiczka wieprzowa
  • 50 ml sosu Worcestershire
  • skórka z limonki
  • sól
  • pieprz
  • masło do smażenia

Przygotowanie:

  • Polędwiczkę wieprzową oczyszczamy dokładnie z błon, myjemy i osuszamy. Po oczyszczeniu powinna ważyć około 200 g – dla takiej wagi jest ten przepis.
  • Nasze mięso nacieramy solą, pieprzem, sosem Worcestershire i skórką z limonki. Zawijamy w folię spożywczą w formę roladki i odstawiamy do lodówki na około 2 godziny, a potem na 10 – 15 minut do zamrażarki, żeby polędwiczka ładnie się uformowała.
  • Naszą roladkę odwijamy z folii i obsmażamy z każdej strony na złoty kolor. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni na 20 minut. Po wyjęciu z pieca dajemy mięsu odpocząć 2-3 minuty.
  • Soczysta, krucha i niezwykle aromatyczna polędwiczka wieprzowa gotowa. Swoją podałem z ziemniaczkami fondat (przepis niebawem), szparagami i karmelizowanymi szalotkami.

Smacznego 🙂 !

Zupa-krem z białych szparagów

W związku z tym, że w tegoroczne wakacje mam bardzo mało czasu na blogowanie i gotowanie w domowym zaciszu,  jest to najprawdopodobniej mój ostatni przepis (przynajmniej do końca sierpnia).
Mimo, że sezon na nie ma się już ku końcowi i ich smak nie jest już tak delikatny, to dobrze nadają się jeszcze na zupę. Dzisiejsza propozycja to krem z białych szparagów z nutką mleka kokosowego, podany z malinami i borówkami dla przełamania smaku.

Składniki (ok. 350 ml zupy):

  • 500 g białych szparagów
  • 2oo ml mleka kokosowego
  • 400 ml mleka 3,2%
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 100 ml białego wytrawnego wina
  • 20 g masła
  • łyżka miodu
  • sól i biały pieprz

Przygotowanie:

  • Szparagi obieramy, płuczemy w zimnej wodzie i odcinamy mniej więcej 1/4 części dolnej (jest gorzka).
  • Tak przygotowane szparagi kroimy na mniejsze kawałki i podsmażamy delikatnie na maśle (musimy uwazać, żeby się nie skarmelizowały – powinny pozostać białe). Następnie podlewamy całość winem i redukujemy aż alkohol dokładnie wyparuje.
  • Do szparagów z dokładnie wyredukowanym winem dodajemy mleko kokosowe. mleko 3,2% i śmietankę. Wszystko gotujemy aż szparagi zmiękną (mniej więcej odparuje połowa płynu).
  • Całość blendujemy i przecieramy przez sitko, żeby pozbyć się ewentualnych łykowatych części.
  • Dodajemy miód, sól i pieprz do smaku. Całość podałem ze smażonymi w cukrze malinami i borówkami lekko podlanymi czerwonym winem – świetnie komponują się z tą niezwykle delikatną zupą.

Smacznego 🙂 !

Makaron soba z krewetkami

Chyba dawno nie przygotowywałem żadnego makaronu, a że ostatnio bliżej mi do azjatyckich smaków postanowiłem przygotować dla Was przepis na wyraziste połączenie gryczanego makaronu soba z krewetkami. Różne smaki na jednym talerzu – rewelacja.

Składniki (1 porcja):

  • 75 g makaronu soba
  • 200 g krewetek black tiger
  • 1 ząbek czosnku
  • 50 g groszku cukrowego
  • 10 g trawy cukrowej
  • 50 g zielonego ogórka
  • 5 pomidorków cherry
  • łyżka sambalu
  • łyżka słodkiego sosu sojowego
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

  • Zaczynamy od wstawienia osolonej wody na makaron, który gotuje się tak samo błyskawicznie (ok. 3 minut) jak całe danie.
  • Na patelni z oliwą podsmażamy groszek,następnie dodajemy posiekany czosnek, trawę cytrynową i krewetki smażymy razem około 3 minut.
  • Na patelnię dodajemy pomidorki pokrojone w połówki, ogórka pokrojonego w julienne, podsmażamy razem 20-30 sekund na dużym ogniu.
  • Mieszamy wszystko z sambalem i sosem sojowym, podgrzewamy całość, dodajemy makaron soba i serwujemy.

Smacznego 🙂 !

Stek z Antrykotu sauté (instrukcja smażenia steka wołowego z antrykotu)

W związku z tym, że moje wpisy dotyczące smażenia steków z rostbefu i polędwicy wołowej są dla was przydatne postanowiłem napisać o kolejnej, ostatniej dobrej chyba już alternatywie dla steka wołowego. Wersja chyba najtańsza spośród tych, które miałem okazję przedstawiać, ale nie znaczy to, że najgorsza. Wręcz przeciwnie, jeśli chodzi o część wołowiny zwaną antrykotem to świetnie nadaje się ona na steki dzięki swojej strukturze.

Składniki (1 porcja):

  • 500 g stek z antrykotu o grubości 2,5 cm
  • masło klarowane lub oliwa z oliwek
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

Na początku dla przypomnienia kilka informacji dotyczących obchodzenia się z mięsem przed obróbką termiczną.

1.       Solić przed czy po smażeniu?

Otóż moja odpowiedź jest taka – nie solimy mięsa, które będzie leżało w marynacie. Solenie tuż przed smażeniem nie sprawia, że mięso będzie twarde. Dlatego solimy albo tuż przed, w trakcie albo już usmażone mięso.

2.       Temperatura steka przed smażeniem?

Są dwie szkoły, jedna mówi, żeby stek wyjąć z lodówki około godziny przed smażeniem (ma nabrać temperatury pokojowej). Druga szkoła mówi, żeby smażyć stek wyjęty prosto z lodówki. Według mnie wyjęte z lodówki na około godzinę przed smażeniem jest delikatniejsze i bardziej soczyste od tego wyjętego bezpośrednio przed smażeniem. Dodatkowo pomaga to przy przygotowywaniu steków bleu, rare czy medium rare ponieważ mięso jest już „cieplejsze”.

3.       Czy mięso po smażeniu ma odpoczywać na patelni czy w folii aluminiowej?

Jedno jest pewne – odpocząć musi na pewno, żeby nabrało właściwej struktury. Nie wyczułem wyraźnych różnic w smaku, ale ja osobiście jestem zwolennikiem pozostawienia steka na patelni. Wtedy nie narażamy mięsa na gwałtowną zmianę temperatury, tylko pozwalamy stopniowo jeszcze „dojść” sobie na patelni. Nie bójmy się – na pewno nie będzie zimny. Czas trwania? Po  4 – 5 minutach serwujemy do jedzenia.

4.       Co z ewentualnym marynowaniem mięsa?

Oczywiście możemy, ale nie używajmy do tego soli ! Można zamarynować steka w grubo mielonym pieprzu, musztardzie i świeżych ziołach – będzie bardzo smaczny, chociaż ja nie jestem zwolennikiem marynowania, wolę przygotować do steka dobre dodatki podkreślające smak, np. sos.

Jeśli chodzi o smażenie steka z antrykotu to najwłaściwszym do tego mięsa stopniem wysmażenia jest „medium”. Jest to mięso dosyć tłuste, dlatego musi dostać ono trochę czasu i temperatury na patelni, żeby tłuszczyk się wytopił. Nie polecam więc wysmażenia bleu czy rare. Jeśli chodzi o stopień well-done, zdania nie zmienię… to jest zabójstwo mięsa. Smażymy oczywiście na maśle klarowanym lub oliwie z oliwek, najlepiej na dobrze rozgrzanej patelni grillowej. Wiadomo, że w zależności od klasy mięsa smażenie może się lekko zmieniać, ale generalizując chciałbym podać Wam zbliżony czas smażenia tym razem tylko dla trzech podstawowych stopni wysmażenia co powinno być w przypadku tego mięsa zupełnie wystarczające.

  • Rare (krwisty)– smażymy 2,5 minuty z każdej strony
  • Medium (średni) – smażymy 5-6 minut z każdej strony
  • Well done (bardzo dobrze wysmażony) – smażymy 9 minut z każdej strony

Aha, jeszcze jedna uwaga – bardzo dobrze jest obracać mięso co 1-2 minuty, żeby smażyło się równomiernie !

Jako dodatek do tego steka podałem kaszotto jęczmienne z boczkiem i rabarbarem (przepis na blogu).

Smacznego  🙂 !

Kaszotto jęczmienne z boczkiem i rabarbarem

Sezon na rabarbar w pełni i oprócz ciast oraz kompotów moim zdaniem warto wykorzystywać go również do dań wytrawnych. Dzisiaj propozycja, która samego mnie zaskoczyła, ale okazało się, że bardzo pozytywnie. Doskonałe jako dodatek do mięs, ale również jako samodzielne danie.

Składniki (1 porcja):

  • 100 g kaszy jęczmiennej mazurskiej
  • 100 g boczku parzonego
  • 100 g rabarbaru
  • 1 szalotka
  • 2 ząbki czosnku
  • 400 ml bulionu warzywnego
  • łyżeczka posiekanego świeżego rozmarynu
  • 30 g masła
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Na maśle (20 g) podsmażamy posiekany czosnek i cebulę. Dodajemy połowę pokrojonego boczku i rabarbaru (wcześniej obranego) i podsmażamy całość.
  • Na patelnię dokładamy kaszę jęczmienną, przesmażamy z pozostałymi składnikami.
  • Podlewamy stopniowo bulionem i trzymamy na średnim ogniu, żeby kasza „piła” płyn, tak jak w przypadku robienia zwykłego risotto – trwa to około 20 minut.
  • Pozostałą część boczku i rabarbaru podsmażamy, dodajemy rozmaryn, przyprawiamy solą, pieprzem i łączymy z naszym kaszotto pod koniec gotowania.
  • Na sam koniec dodajemy zimne masło (10 g) i mieszamy je dokładnie z naszym daniem.

Smacznego 🙂 !

Do przepisu użyłem kaszy jęczmiennej mazurskiej marki

Halina logo

Kozi ser z szynką serrano na emulsji szczypiorkowej

Kozi ser to niewątpliwie jeden z moich ulubionych serów, których dotychczas miałem okazję spróbować. Delikatny a zarazem wyrazisty, świetnie komponujący się z mięsem i owocami. Dzisiaj propozycja na lekką, kolorową, ale i pełną smaków sałatkę. Przekonajcie się sami.

Składniki (1 porcja):

  • 100 g koziego sera
  • 6 pomidorków cherry
  • 3 plasterki szynki serrano (lub innej dojrzewającej)
  • 3 jabłuszka kaparowe
  • 10 g borówek
  • 10 g roszponki
  • 5 g szczypiorku
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • łyżeczka miodu
  • sok z połowy limonki
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Szczypiorek, oliwę, miód i sok z limonki dokładnie blendujemy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku – tak powstała nam emulsja szczypiorkowa, którą „rozmazujemy” na talerzu jako podstawę do sałatki – dobrze jest zostawić odrobinę do skropienia sałatki na wierzchu.
  • Plasterki szynki kroimy na pół i robimy z nich różyczki.
  • Pomidorki podsmażamy z solą i pieprzem.
  • Jabłuszka kaparowe przekrajamy na pół
  • Wszystkie składniki: ser kozi, szynkę, pomidorki, jabłuszka kaparowe, borówki i roszponkę układamy na naszej emulsji szczypiorkowej.
  • Przepięknie wyglądająca, lekka i nieziemsko pyszna 🙂

Smacznego 🙂 !

Schab w siemieniu lnianym i majeranku (pieczony w niskiej temperaturze)

Wieprzowina jest w Polsce mięsem najpopularniejszym i proponowanym w najróżniejszych zestawieniach smakowych. Jeśli chodzi o schab to większość ludzi skojarzy go po prostu z uwielbianym przez nas kotletem schabowym lub pieczonym w całości kawałkiem mięsa wykorzystywanego najczęściej jako zimna przekąska. Dlaczego tak jest ? Bo wiele osób twierdzi, że ciężko jest robić cokolwiek innego z tym mięsem, gdyż jest zbyt suche. Otóż wystarczy tylko dobra obróbka termiczna, żeby i ze schabu wyciągnąć delikatność, kruchość i soczystość. Oczywiście można przygotowywać je metodą sous vide, ale nie mając takiej możliwości w domu czy mniejszych restauracjach można wykorzystać mniej popularną, ale również skuteczną formę jaką jest pieczenie w niskich temperaturach.

Składniki:

  • 600 g schabu wieprzowego
  • 4 łyżki siemienia lnianego
  • łyżka posiekanego świeżego majeranku
  • 2 ząbki czosnku
  • sól i pieprz
  • 40 g masła
  • 50 g smalcu

Przygotowanie:

  •  Schab nacieramy solą, pieprzem, majerankiem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Obtaczamy w siemieniu lnianym, zawijamy w folię i odstawiamy do lodówki (najlepiej na całą noc).
  • Obsmażamy na patelni ze smalcem z każdej strony. Wkładamy w rękaw do pieczenia razem z masłem (dodałem też łupinki od czosnku).
  • Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 70 stopni przez 2 godziny. Soczysty, mięciutki schab gotowy.

Smacznego 🙂 !

Zrazy wołowe

Uwielbiam, kocham i zawsze mi ich mało. Z tego względu, że przecież wołowina jest nadal traktowana jako mięso ekskluzywne, drogie i jeszcze zbyt rzadko używane, zrazy wołowe są raczej daniem „świątecznym”. Ja natomiast jestem mimo wszystko zwolennikiem dobrego jedzenia i wolę jeść mniej a smaczniej. Kolejny klasyk polskiej kuchni, wywodzący się ze śląska – mam nadzieję, że śląskie gospodynie domowe po przeczytaniu nie przegonią mnie miotłą.

Składniki (2 zrazy):

  • 2 x 100 g kawałki wołowiny (najlepiej zrazowej)
  • 150 g wędzonego boczku (8 plastrów)
  • 1 mała cebula
  • 2 małe kiszone ogórki
  • łyżka musztardy (użyłem francuskiej)
  • 50 ml białego wytrawnego wina
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 1 liść laurowy
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziarnistego
  • 2 goździki
  • 20 g smalcu
  • ok. 300 ml bulionu warzywnego (ewentualnie wody)
  • sól i pieprz
  • mąka (do obtoczenia zrazów)

Przygotowanie:

  • Nasze 2 kawałki wołowiny rozklepujemy bardzo cienko, najlepiej na kształt prostokątny. Dobrze jest to robić przez folię spożywczą czy też torebkę spożywczą.
  • Cebulę i ogórki kroimy w ćwiartki.
  • Rozklepaną wołowinę oprószamy solą i pieprzem z obu stron. Na jednej stronie smarujemy nasze „plastry” musztardą i wykładamy plasterkami boczku jeden obok drugiego – jeżeli są dłuższe i wychodzą poza wołowinę to bardzo dobrze, bo będą jeszcze owijały zrazy od zewnątrz.
  • Przy bliższym brzegu układamy wcześniej ukrojone ogórki i cebulkę. Zwijamy w roladki i spinamy wykałaczką lub wiążemy delikatnie specjalnym sznurkiem/dratwą.
  • Tak przygotowane zrazy obtaczamy w mące i obsmażamy na smalcu z każdej strony na złoty kolor. Podlewamy winem, żeby „zebrać” wszystkie smaki z patelni.
  • Zrazy przekładamy do rondelka, zalewamy bulionem dodajemy przyprawy (ziele angielskie, pieprz, goździki i liść laurowy) i gotujemy pod przykryciem 1 godzinę.
  • Zrazy są gotowe do podania – ja zaproponowałem je z kluskami śląskimi i ogórkami kiszonymi smażonymi z czosnkiem i miodem (przepisy na blogu).
  • Nie można również zapomnieć o niezwykle aromatycznym wywarze, w którym gotowały się zrazy – warto go zredukować do konsystencji sosu i zaciągnąć zimnym masłem, żeby nabrał aksamitnego wyglądu i cudownego smaku.

Smacznego 🙂 !

Ogórki kiszone z czosnkiem i miodem

Ostatnio kiedy robiłem zrazy wołowe (przepis na blogu) przypomniał mi się podejrzany kiedyś przepis na bardzo ciekawy i prosty dodatek. Otóż właśnie kiszone ogórki smażone z czosnkiem i miodem. Na pozór połączenie dość dziwne, ale… smak broni się w stu procentach. Koniecznie spróbujcie.

Składniki (1 porcja):

  • 150 g kiszonych ogórków
  • 1 szalotka
  • 4 ząbki czosnku
  • łyżka miodu
  • 10 g masła
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Na patelni z rozgrzanym masłem szklimy posiekaną w kosteczkę szalotkę i pokrojone w plasterki ząbki czosnku.
  • Dodajemy pokrojone w kosteczkę ogórki i przesmażamy całość na większym ogniu około 2 minuty aż sok z ogórków odparuje.
  • Na koniec dodajemy miód oraz sól i pieprz do smaku. Przesmażamy wszystko na większym ogniu, żeby ogórki z miodem lekko się skarmelizowały.

Smacznego 🙂 !

Gumiklyjzy – kluski śląskie

Czy znajdzie się ktoś kto nie ich nie jadł ? Bardziej uwierzyłbym w to, że ktoś po prostu sam nigdy ich nie robił. Jeden z najbardziej znanych dodatków skrobiowych w kuchni polskiej. Genialne do pieczeni, gulaszów, sosów – nie trzeba reklamować, wystarczy ugotować.

Składniki (ok. 15 większych klusek):

  • 400 g ziemniaków
  • 1 małe jajko
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • sól

Przygotowanie:

  • Ziemniaki obieramy, kroimy na mniejsze kawałki, wkładamy do osolonej zimnej wody i gotujemy do miękkości.
  • Ugotowane ziemniaki (jeszcze ciepłe) mielimy w maszynce, przeciskamy przez praskę lub „rozcieramy” tłuczkiem. Bardzo ważne, żeby masa nie miała żadnych grudek.
  • Do przestudzonych, zmielonych ziemniaków dodajemy jajko, mąkę ziemniaczaną i sól do smaku. Wyrabiamy na jednolite ciasto.
  • Formujemy w kulki, lekko spłaszczamy i robimy na środku „znak firmowy” klusek śląskich, czyli dziurkę – ja robię ją na wielkość kciuka.
  • Tak przygotowane kluseczki gotujemy około 5 minut (mniej więcej 4 minuty od wypłynięcia na wierzch), ale wszystko to zależy od ich wielkości.

Smacznego 🙂