Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc – dlatego na moim blogu to czas trochę intensywniejszej pracy, żeby zaproponować Wam kilka propozycji na świąteczny stół. Będą przepisy typowe, które pewnie każdy zna, ale postaram się też czymś Was zaskoczyć. Zaczniemy od dania nietypowego… mianowicie chodzi o chłodnik (zwykle w Wielkanoc jest już ciepło :). Pomysł zaczerpnąłem ze swojego ulubionego programu kulinarnego emitowanego kilka ładnych lat temu. Najśmieszniejsze jest to, że nie było tam podanego przepisu – widziałem tylko mniej więcej co się w tym chłodniku znajdowało. Kucharz powiedział tylko jedno zdanie nt. tego chłodnika: „To jest Wielkanocny chłodnik, znany chyba tylko na południu Polski i powinien zawierać wszystkie „produkty” znajdujące się w Święconce” – myślę, że nie chodziło mu też o babę Wielkanocną :). W programie nie było to chyba z przyczyn technicznych zrobione tak jak powinno w oryginale,a oprócz „święconki” było w tym chłodniku również trochę nowalijek. Uruchomiłem wyobraźnię, spróbowałem odtworzyć i przetworzyć „Ciupciajkę” – wyszło na prawdę dobrze. Nie wiem czy zgodne z oryginałem (ale nie mogłem się nigdzie dokopać do żadnych informacji o tym chłodniku), ale na pewno smacznie.
Składniki (1 duża porcja):
- duży jogurt naturalny (370 g)
- pęczek rzodkiewek
- pęczek szczypiorku
- 2 ugotowane na twardo jajka
- 1/3 ogórka szklarniowego
- 2 łyżeczki chrzanu
- pół łyżeczki octu (opcjonalnie)
- sól i pieprz
- kromka chleba (na grzanki)
- 1 – 2 plasterki szynki lub kawałek kiełbasy (na skwareczki)
Przygotowanie:
- Do miski wlewamy jogurt naturalny. Dodajemy starte na grubych oczkach jajka i rzodkiewki oraz pokrojony w małą kosteczkę kawałek ogórka. Następnie dodajemy posiekany szczypiorek, dokładamy chrzan i ocet, na koniec wszystko mieszamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
- Wkładamy do lodówki na 1 – 2 godziny, żeby wszystkie smaki się połączyły. Z chleba robimy grzanki, a z szynki/kiełbasy skwareczki. Dodajemy na wierzch „Ciupciajki” kiedy są letnie.
- Moja Wielkanocna wariacja nt. „Ciupciajki” gotowa. Spróbujcie sami, bo na prawdę warto – może mimo chłodnej aury ten mało znany chłodnik pojawi się na Waszym Wielkanocnym stole?
Smacznego ! 🙂
I czekajcie na kolejne Świąteczne przepisy !