Autor: Tomasz Janczewski

Z zamiłowania kucharz - od dziecka. Gotowanie to dla mnie - pasja, zabawa, szukanie nowych smaków, kompozycje... uszczęśliwianie ludzkich podniebień. Gotowanie to po prostu większość i radość mojego życia :)

Tapenada z czarnych oliwek (klasyczna)

Tapenada to rodzaj pasty, która wywodzi się z Prowansji. Klasyczna przygotowywana jest z czarnych oliwek, kaparów i oliwy z oliwek. Bajecznie prosta w przygotowaniu, doskonała jako dodatek do bagietki, makaronów czy zup-kremów. Bardzo gorąco polecam.

Składniki:

  • słoiczek czarnych oliwek (290g)
  • 2 łyżki kaparów
  • ząbek czosnku
  • 50 ml oliwy z oliwek
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Oliwki odcedzamy z zalewy, dodajemy kapary, czosnek, oliwę z oliwek i wszystko dokładnie blendujemy.
  • Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Dobrze odstawić ją na kilka godzin, żeby się „przegryzła”, ale czy damy radę się powstrzymać?
  • Tak przygotowaną tapenadę swobodnie możemy przechowywać w słoiku lub plastykowym pojemniczku przez 2-3 tygodnie – oczywiście w lodówce. Dobrze jest na wierzchu polać ją oliwą dla lepszego przechowywania.

Smacznego ! 🙂

 

Tiramisu

Tak jak kilka dni temu obiecywałem, dzisiaj na deser proponuję klasyczne tiramisu. W sam raz na zbliżające się walentynki 🙂 Szybki w przygotowaniu, bajecznie smaczny… po prostu obłęd 🙂 Nie ma się co rozpisywać… trzeba się zabierać za przygotowanie 🙂

Składniki (2 porcje w ausztycherze o średnicy 7,5cm i wysokości 4,5cm):

  • 1 jajko
  • łyżka cukru
  • 100 g serka mascarpone
  • 100 g podłużnych biszkoptów w cukrze (6)
  • ok. 150 ml espresso
  • 20 ml amaretto
  • gorzka czekolada lub kakao do posypania

Przygotowanie:

  • Parzymy espresso (ew. robimy mocną „sypaną” kawę), studzimy i dodajemy amaretto.
  • Żółtko jajka ubijamy na „puszysto” z cukrem, dodajemy mascarpone i ubijamy ponownie – stworzy się nam aksamitna masa.
  • Białko ubijamy na sztywną pianę i dodajemy stopniowo, delikatnie mieszając (najlepiej specjalną cukerniczą łopatką) połowę do naszej masy – bardzo ważne jest, żeby dodawać białko do masy a nie na odwrót.
  • Biszkopty namaczamy w kawie, układamy po 3 obok siebie i wycinamy ausztycherem – w ten sposób uzyskamy biszkopty do 2 wartsw (po 3 na warstwę).
  • Czas na złożenie deseru – do ausztychera najpierw układamy pod spód biszkopty, kładziemy wartswę kremu (ok. 2cm), następnie kolejne trzy biszkopty i kolejną warstwę kremu. Odstawiamy całość do lodówki, żeby masa dobrze się ścieła – najlepiej na całą dobę.

Smacznego 🙂 !

 

Łosoś z panierką daktylowo – limonkową

Znowu jakiś czas przerwy spowodowany ogromem pracy, ale wracam z kolejnym ciekawym smakiem. Dawno nie było „rybki”, a że akurat dzisiaj w sklepie trafiłem na ładny „okaz” – to urodziło się takie danie 🙂 Mieszane smaki, z prostymi dodatkami, delikatne i współgrające – cudowna uczta dla podniebienia.

Składniki (1 porcja):

  • 200 g filet z łososia atlantyckiego
  • 5 daktyli
  • skórka z limonki
  • łyżka orzechów nerkowca
  • łyżka oliwy z oliwek
  • łyżeczka tabasco
  • sól i pieprz

Dodatki: kuskus ze świeżymi ziołami (tymianek, bazylia, rozmaryn) i pomidor smażony z czarnymi oliwkami i czosnkiem.

Przygotowanie:

  • Filet z łososia (bez skóry) oprószamy solą i pieprzem. Obsmażamy na złoty kolor z obu stron na ostrym ogniu (środek ma zostać surowy).
  • Daktyle wypestowujemy, orzechy nerkowca prażymy na patelni. Blendujemy z dodatkiem skórki z limonki, oliwy i tabasco. Jeśli nie mamy blendera to musimy bardzo dokładnie posiekać daktyle i orzechy, następnie mieszamy z resztą składników.
  • Przygotowaną panierkę układamy na wierzchu obsmażonego wcześniej łososia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na 8-10 minut (w zależności od grubości fileta). Będzie bardzo soczysty i lekko surowy w środku – tak jak lubię.
  • Jeśli chodzi o dodatki to nie będę się nad nimi specjalnie rozpisywał, bo możecie wymyśleć swoją własną wizję. Ja zrobiłem kus-kus ze świeżymi ziołami (jako neutralizowanie smaku i lekką „świeżość” ziołową) a jako „sos” wymyśliłem podsmażone na oliwie z oliwek, krojone pomidory z puszki z dodatkiem czosnku i czarnych oliwek (dla przełamania smaku).

Smacznego 🙂 !

Do przepisu użyłem kuskus marki

Halina logo

Orientalne noodle z kurczakiem i ananasem

Ostatnio tęsknie za jedzeniem pałeczkami, nie robię tego może bardzo często, ale lubię zapomnieć momentami o zwykłych sztućcach i wielkich kęsach jedzenia. Dzisiaj mam Wam do zaproponowania przepis na noodle z kurczakiem i ananasem. Świetna okazja do tego, żeby złamać stereotyp kojarzący ten właśnie makaron z zupkami chińskimi i daniami w pięć minut. Mój przepis przygotowuje się równie szybko, ale zapewniam Was, że po spróbowaniu tego makaronu raz na zawsze zapomnicie o „szybkich daniach”.

Składniki (1 porcja):

  • ok. 80 g makaronu noodle
  • 100 g piersi kurczaka
  • 1 szalotka
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chili
  • 1/3 papryki (kolor obojętny)
  • 1 pomarańcza
  • 3 plasterki ananasa
  • ok. 10 listków bazylii
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 3 łyżki oleju sezamowego
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Na patelni z olejem sezamowym podsmażamy delikatnie pokrojoną w cienkie plasterki szalotkę, chili, czosnek i pokrojoną w paseczki paprykę.
  • Dodajemy pokrojonego w paski kurczaka, doprawiamy solą, pieprzem i smażymy razem na dość dużym ogniu.
  • Mniej więcej w tym momencie możemy już zacząć gotować w osolonej wodzie nasz makaron noodle (trwa. to około 4 minut).
  • Do kurczaka dodajemy pokrojonego w kostkę ananasa, koncentrat pomidorowy i  wyciskamy sok z pomarańczy. Całość chwilę podgrzewamy i delikatnie redukujemy.
  • Dodajemy makaron i świeżo posiekaną bazylię – całość mieszamy.

Smacznego 🙂 !

Plastry wołowiny na orientalnym tagliatelle z ogórka

Po kolejnej dłuższej przerwie spowodowanej kłopotami technicznymi i brakiem czasu znowu wracamy do gotowania. Dzisiaj miałem chęć na coś orientalnego z dużą ilością smaków. Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie połączenie cienkich plastrów wołowiny z dobrze przyprawionym ogórkiem, który wprowadzi świeżość do całego dania. Moim zdaniem – udało się stworzyć kolejną perełkę 🙂

Składniki (1 porcja):

  • 150 g wołowiny (najlepiej polędwicy lub rostbefu)
  • 1 szalotka
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 łyżki słodkiego sosu sojowego
  • średni ogórek szklarniowy
  • łyżka czarnego sezamu
  • łyżka oleju sezamowego
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 cm imbiru
  • łyżka miodu
  • 1/2 papryczki chili
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Z ogórka (oczywiście umytego) wycinamy tagliatelle – najlepiej zrobić to obieraczką do warzyw. Jakbyśmy po prostu obierali warzywa, ścinamy cienkie paseczki wzdłuż ogórka do momentu aż dotrzemy do części z nasionami.
  • Do tagliatelle z ogórka dodajemy sezam,olej sezamowy, bardzo drobno posiekany czosnek i chili, miód oraz starty imbir (obrany). Delikatnie mieszamy i odstawiamy do lodówki na kilka minut aż smaki się połączą – w tym czasie przygotujemy wołowinę.
  • Wołowinę kroimy w cienkie, ok. 0,5 cm plasterki  – slice’y.
  • Na rozgrzanej patelni z oliwą podsmażamy delikatnie posiekaną szalotkę.
  • Dodajemy nasze wołowe plasterki, doprawiamy solą, pieprzem i smażymy dosłownie po 20-30 sekund z obu stron, żeby były soczyste.
  • Zwiększamy maksymalnie temperaturę pod patelnią i dodajemy słodki sos sojowy. Całość szybko się wyredukuje i dodatkowo powstanie nam pyszny sos.
  • Na talerzu układamy nasze tagliatelle z ogórka, na wierzchu kładziemy wołowe slice’y i całość lekko polewamy sosem z redukcji.
  • Całość podałem ze świeżymi listkami lubczyku 🙂

Smacznego 🙂 !

Crème brûlée

Klasyka… deser prosty, szybki i przepyszny. Grzechem byłoby nie mieć go w swoim kulinarnym portfolio. Chyba nie trzeba się długo rozwodzić, po prostu – na zakupy i do gotowania ! 🙂

Składniki (3 porcje):

  • 200 ml śmietanki 36%
  • 2 duże żółtka
  • 30 g cukru (2,5 łyżki)
  • laska wanilii (opcjonalnie)
  • brązowy cukier (do skorupki na wierzch kremu)

Przygotowanie:

  • Śmietankę podgrzewamy z przekrojoną laską wanilii (dla uzyskania aromatu), ale nie doprowadzamy do wrzenia (ma być „letnia”).
  • Żółtka ucieramy z cukrem na kogel-mogel (nie ubijamy!).
  • Do żółtek z cukrem stopniowo dodajemy śmietankę, energicznie mieszając (najlepiej miotełką).
  • Rozlewamy całość do porcelanowych kokilek czy filiżanek. Wstawiamy je do naczynia żaroodpornego z wodą – ma jej być na mniej więcej 3/4 wysokości w stosunku do poziomu kremu.
  • Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 120 stopni na około 50 minut.
  • Wyjmujemy z piekarnika i po wystudzeniu wstawiamy na 3-4 godziny do lodówki.
  • Wystudzony crème brûlée posypujemy brązowym cukrem i karmelizujemy go tworząc charakterystyczną skorupkę – najlepiej zrobić to specjalnym palnikiem cukierniczym.

Smacznego 🙂 !

Mandarynkowe placuszki przekładane makowym „koglem-moglem”

Nadszedł czas na deser. Pamiętam z dzieciństwa, że święta Bożego Narodzenia zawsze kojarzyły mi się z mandarynkami… w zasadzie cały czas ich zapach przypomina mi rodzinną atmosferę Wigilii. W głowie miałem 2 produkty… mak i mandarynki właśnie. Sam byłem ciekawy jak można połączyć ze sobą te dwa składniki. Udało się zrobić coś nowego, nietuzinkowego, nie bardzo słodkiego, ale przyjemnego. Ostatnia w tym roku świąteczna propozycja. Skusicie się ?:)

Składniki (1 porcja):

Placuszki mandarynkowe (4 placuszki):

  • 1 jajko
  • 2 łyżki cukru
  • łyżeczka cynamonu mielonego
  • ok. 50 g mąki
  • 25 ml śmietanki 36%
  • 2 mandarynki

Makowy „kogel-mogel”:

  • 4 żółtka
  • białko z jednego jaja
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki mielonego maku
  • 2 łyżki rodzynek

Przygotowanie:

Placuszki mandarynkowe:

  • Mandarynki obieramy i kroimy w kostkę.
  • Jajko miksujemy z cukrem i cynamonem. Dodajemy śmietankę oraz mąkę – uzyskamy ciasto, które ma być gęstsze od ciasta naleśnikowego.
  • Do ciasta dodajemy pokrojone mandarynki, mieszamy.
  • Smażymy na średnim ogniu, w małej ilości oleju, placuszki na wysokość ok. 1 cm – ja robiłem je w ausztycherze.

Makowy „kogel-mogel”:

  • Żółtka ubijamy z cukrem w kąpieli wodnej.
  • Białko ubijamy osobno na sztywną pianę.
  • Do ubitych żółtek dodajemy mak i posiekane rodzynki (dobrze je wcześniej namoczyć w wodzie z cytryną lub jakimś alkoholu, np. w rumie)
  • Na koniec dodajemy do masy ubite białko delikatnie mieszając całość.

Przekładamy placuszki naszym koglem-moglem, na wierzchu otuliłem je bitą śmietaną i udekorowałem talerz sosem śliwkowym.

Smacznego i Wesołych Świąt 🙂 !

 

 

 

Karp pieczony w porze na winno-korzennych śliwkach

Danie główne… osobiście karpia jadam tylko w Wigilię i to jest dla mnie czas na kombinacje z tą właśnie rybą. Dzisiaj wpadłem na pomysł karpia w porze z dodatkiem czarnego sezamu. Jesteście ciekawi? Dla mnie pychota!

Składniki (2 porcje):

  • dwa 150 g filety z karpia
  • 4 duże liście pora (zielona część)
  • 2 łyżki czarnego sezamu
  • 3 śliwki
  • 1 kora cynamonu
  • łyżeczka goździków
  • 2 łyżki miodu
  • 150 ml czerwonego wytrawnego wina
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Dokładnie umyte liście pora blanszujemy, żeby były elastyczne.
  • Karpia dokładnie oczyszczamy z łusek, opłukujemy pod zimną wodą i osuszamy. Oprószamy solą, pieprzem i każdy filet posypujemy od strony mięsa sezamem.
  • Zawijamy filety z karpia w liście pora i związujemy sznurkiem gastronomicznym, żeby podczas pieczenia roladki się nam nie rozpadły. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 25 minut.
  • W międzyczasie przygotujemy nasze śliwki. Drylujemy, kroimy w „ósemki” i karmelizujemy je na miodzie z dodatkiem goździków i kory cynamonu. Podlewamy je winem i gotujemy na średnim ogniu ok. 20 minut, aż śliwki zmiękną a wino zredukuje się do konsystencji sosu.
  • Gotowe 🙂

Smacznego 🙂 !

 

Czerwony barszcz

Po przystawce przyszedł czas na zupę. W tamtym roku serwowałem przepyszną zupę grzybową z suszonych grzybów, a w tym roku na stole zagości czerwony barszcz. Pyszny, aromatyczny… świąteczny.

Składniki (ok. 1,5 l barszczu):

  • 2 l bulionu warzywnego
  • 1 kg buraków
  • 1 jabłko
  • 3 łyżki octu
  • łyżka miodu
  • łyżka majeranku
  • 3 ząbki czosnku
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • Buraki obieramy i kroimy w kostkę.
  • Do bulionu warzywnego dodajemy: buraki, pokrojone jabłko, ocet i rozgniecione ząbki czosnku. Zostawiamy całość na noc, żeby „przyszły” barszcz „naciągnął” smaków i aromatów.
  • Przyszedł czas na gotowanie. Nie od dziś wiadomo, że z czerwonym barszczem trzeba uważać, żeby nie stracił koloru. Nie powinien się „gotować” bo im dłużej się gotuje tym bardziej robi się rudy. Wstawiamy nasz barszcz na duży ogień i kiedy osiągnie temperaturę bliską „wrzeniu” zmniejszamy na mały ogień – tak, żeby trzymał ciepło, ale nie zagotował nam zupy. Cały proces trwa mniej więcej godzinę, czyli do czasu aż buraczki zmiękną i oddadzą większość smaku do bulionu.
  • Całość przelewamy przez sito do innego garnka, dodajemy miód, majeranek, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Dobrze, żeby jeszcze przez jakieś 15-20 min zupa była na mniejszym gazie – wtedy majeranek odda więcej smaku.
  • Moim zdaniem dobrze jest odstawić taką zupę do lodówki i jeść dopiero na drugi dzień, ale nie jest to konieczne. Jeśli chodzi o dodatki: dobierzcie je sobie sami 🙂 Mój typ – barszcz z uszkami 🙂

Smacznego 🙂 !

 

Sałatka śledziowo – ziemniaczana z cząbrem

W związku z natłokiem zajęć dopiero dzisiaj udało mi się przygotować dla Was propozycje na wigilijną kolację. Na szczęście jest jeszcze bardzo dużo czasu na przygotowanie świątecznych potraw. Zaczynamy od przystawki 🙂

Składniki (2 porcje):

  • 150 g śledzia matjas
  • 2 ziemniaki
  • 1 szalotka
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka śmietany 18%
  • 1 łyżka cząbru
  • pieprz

Przygotowanie:

  • Ziemniaki dokładnie myjemy (ja nie obierałem), gotujemy i studzimy.
  • Z majonezu, śmietany i cząbru robimy sos – czyli mieszamy wszystko razem 🙂
  • Śledzia kroimy w kawałki mniej więcej 2×2 cm, dodajemy posiekaną szalotkę, pokrojone w kosteczkę ziemniaki, doprawiamy pieprzem i mieszamy z wcześniej przygotowanym sosem.
  • Szybko, prosto i przepysznie – dobrze, żeby sałatka odstała swoje w lodówce. Godzinka lub dwie powinny spokojnie wystarczyć.

Smacznego 🙂 !